niedziela, 10 maja 2009

Witam

Witam,
ten blog otworzyłem coby się moja kukiełka - awatar mogła lepiej przedstawić a także i stojąca za nią osoba.
Uśmiecham się więc ładnie i kłaniam tym którzy tutaj zajrzeli. Pozostałym również, ale oni chyba nic o tym nie będą wiedzieli.
Niechże się wpierw zabezpieczę - będą błędy, bo jestem dyslektykiem. Cóż zapewne uwierzyliście :), wielu tak twierdzi, ale tak się składa, że jestem. W życiu jestem również biochemikiem czy też biologiem molekularnym. W to pewnie łatwiej uwierzyć.
Po jaką cholerę włażę do sl trudno powiedzieć. Wszedłem z ciekawości jak to dziś wygląda - w sensie na ile jest to akceptowane przez głowę. Zresztą, ostatnio słuchałem audiobooka 'otherlands' takie początki cyberpunka z przed wielu lat. Dłuuuużyzny okropne ale mimo tego pozostawił miły smak. Więc zajrzałem. I trochę mnie wciągnęło. Mam nadzieje, że nie za bardzo bo jestem typem nałogowca - sporo palę.
Niewątpliwie - miejsce ma swoje zalety i potrafi w nim być całkiem zabawnie :))
Mam 40 lat, więc najwyższa pora na nowo zacząć się bawić, a że jakoś tak po niewieściemu - laleczkami, trudno, moja ambicja jakoś to przeżyje.
O samym sl nie za wiele mogę napisać, bo dopiero od jakiś dwóch tygodni tam się pętam - w sensie dosłownym :). Chodzę i latam i lustruję kamerą okolice :)).
Proponuję klip z Adamem Ant, początek lat 80. Czasy bardziej fantazyjne niż dzisiaj a i próba lekkiej rewolucji w muzyce. Nie żebym był jakimś fanem czy znawcą muzyki. Lepiej się znam na cukrzycach, glukoneogenezach i takich tam. Ale wątpię by pisanie o tym wzbudziło entuzjazm potencjalnych odwiedzających.

Adam Ant - Stand And Deliver
Wideo wysłane przez jpdc11

>
Jakoś tak z sl mi się skojarzyło, ciekawe czemu ;).
Napiszę jeszcze, że jestem fanem the Doctora. (To się nawet nazywa - whovian). To bohater najdłużej 'idącego' od 1963 r serialu sf "Doctor Who". Z wieloletnią przerwą, w czasie której starzy fani musieli podrosnąć by przejąć BBC i znowu zacząć go kręcić. W między czasie cały czas pisali książki oraz wydawali audiobooki.
Whovianie są niesamowici :). Nowy serial nie jest już tak obskurnie nisko budżetowy. Niestety widać w nim udział zbyt wielu fanów, którzy momentami The Doctora na prawie Boga kreują. Z zadowoleniem przyjąłem informację, że w 2010 roku Russel T Davies nie będzie już głównym producentem. Dzięki za powrót Doctora na ekrany ale fajnie, że już idziesz. Masz jeszcze order na odchodne i do widzenia.
Piszę the Doctora bo to jest często niejasne i niektórzy błędnie nazywają naszego dobrego Timelorda, Doctorem Who. To taka strasznie ważna informacja, którą pomyślałem że się z wami podzielę. :)) Bo jak tłumaczył sam Doctor:

You may be a doctor, but I am the Doctor. The definite article, one might say.

The Doctor, in "Robot".

Ale co się tyczy laleczek i dziecinności:

There's no point in being grown-up if you can't be childish sometimes. I

The Doctor, in "Robot" I znaleziony w sieci fanvid na ten temat, z prawdopodobnie najlepszym the Doctorem czyli Tomem Bakerem.





Jeśli ktoś oglądał a nie dosłyszał to rozmowa tego chłopca na żółto ubranego z Doctorem miała następujący przebieg:
"Adric, I give you a privileged insight into the mystery of time, yes?"
"Yes..."
"Open your mind to adventures beyond imagining, yes?"
"Yes..."
"And you criticize my logic!"
"No, I'm just saying that a lot of the time you don't really make sense."
"Ah. Oh, you've noticed that, have you? Well, I mean anyone can talk sense. As long as that is understood you and I are going to get on splendidly..."
Napisałem, że Tom Baker był najlepszą inkarnacją Doctora (który czasami zmienia ciało)no ale oczywiście i bieżąca jest dość dobra. Teraz wszyscy się boją (zwłaszcza pewnie czytający te słowa jeśli takowi są) bo właśnie od 2010 Doctor znów się zmieni i przybierze najmłodsze z dotychczasowych ciał - zaczynał od staruszka.
Wiem, że może już przesadzam...
Ale jeszcze jeden fanvid ;)Taki przełajem po Doctorach.

Jak widać w nowym serialu Doctor zaczął wykazywać jakieś tendencje do całowania zamiast ograniczać się do zbawiana świata. Trochę się zmieniło. Na pewno mocną stroną nowych odcinków jest muzyka. Czego próbkę daje. Bardzo zirytowani nie muszą oglądać :)).

No mogę chyba uznać, że swoje obowiązki wobec Doctora spełniłem.
To pewnie do końca zdrowe nie jest, że się witam za pomocą Doctora. Ale jak już pisałem o sl za dużo do powiedzenia nie mam.
A więc na koniec jeszcze wierszyk. Coś ten sl we mnie obudził :))
Taki inspirowany sl, bo na co dzień nie piszę. Czy w ogóle rzeczywistością. Co biochemik może powiedzieć o realności?
Może być i denny i nie do końca autorski. Bo człowiek już nie spamięta wszystkiego co usłyszał.


rośnie pustka
a przestrzeń zdziwiona
że nie ma się za co chwycić
wycieka cienką strużką poza granice bytu

gdzieś tłok
a tu proszę, ile miejsca można by stworzyć!
i poustawiać
martwych i żywych
w różnych fajnych miejscach
demokratycznie

i wszyscy by byli zadowoleni
byle by rękę o coś zaczepić
szpony przestrzeni w coś wbić
lecz nie ma o co/ w co
(to już mówiłem)

przydało by się jakoś zamontować
takie rączki co w autobusach
wesoło się majtają,
w jedną w drugą
i półkolem - w obie strony
to by się przestrzeń złapała
i trochę pozataczała
lecz gdzie je zamontować?

Gdzieś serce pęka
pyk – cichutko
choć jemu głupiemu się zdaje
że całkiem głośno trzasnęło
bo margarynę jadł
papierosów nie palił i serce ma jak dzwon!

Dzwon – gówno
raczej purchawka swym miotem
się zakrztusiła
i teraz cała dumna i blada
,bo wkoło może wyrosną
inne głupie purchawki,
stoi z resztkami niedawno nabrzmiałego łba
wokół kostek zrolowanymi
jakby gacie spuściła
przejrzyj się purchawko!

ta przestrzeń jakaś niemrawa
patrzy się na mnie idiotka
i oczekuję, że jakichś rozwiązań dostarczę
źle wybrała
mogę co najwyżej ręce bezradnie rozłożyć
i papierosa zapalić
ja się tam na przestrzeniach nie znam
(swoje wiem, ale nie o przestrzeniach
taka glukoneogeneza w nerce, to i owszem
jej bym poradził)
czy ja wyglądam na takiego co się zna na przestrzeniach?
Ale niech jej będzie:
„na twoim miejscu czegoś bym się chwycił”
podpowiadam życzliwie
no może nie do końca życzliwie
bo coś dziś skwaśniały jestem
wrrrry

zamęczę potencjalnego czytelnika
ale jeszcze jeden inspirowany
rzeczywistosciami ;)

z ciebie wyrosłem
i z ciebie pojęcia wziąłem
tam gdzie sięgałem dotykałem
a ty nie zabraniałeś
trawę, krzemień, kamyk z potoku
tam gdzie widziałem patrzyłem
a ty się otwierałeś
horyzont, gwiazdy, chmury
trochę tego było ;-)
tam gdzie słyszałem uważałem

taki strumyk pod lodem
całkiem fajny był
i powodował dreszcze

z ciebie pojęcia wziąłem
więc jak to możliwe jest
że znów nic nie rozumiem
i mówić boję się...

i tym optymistycznym akcentem kończę rozprawę o mydle i powidle

pozdrawiam serdecznie: Darnok Quar

2 komentarze: