co wczesniej napisalem
i mysle ze cos nie dobrze z moim ukladem nerwowym
pewnie brak witamin czy cus :)
lece po jakas multiwitamine
za tydzien i tak biore urlop
odetchne
niedziela, 14 lutego 2010
mało delikatnie
walentynkowo ;)
nie mam na to czasu, nie mam na to siły
pasami spinam duszę, którą wiatry chcą po kontach roznieść
sam nie wiem ile w niej marzenia ile prawdziwej substancji
chyba nie wiem, w tej chwili nie wiem
o ulatujące mniejsze fragmenty już nie dbam
nigdy nie dbałem
zaciskam mocno pasy i czuję żelazo
to wargę przegryzłem nieświadomie
patrzę na ziemie ze smutkiem
kiedyś przyszła by z niej pomoc
ecz dawno przeciąłem łączące z nią korzenie
by wzlecieć
teraz jest tylko wspomnieniem
wspomnieniem na czymś stania
nawet spadającą łzą jej nie dosięgnę
bo płaczu zapomniałem
zbyt świadomie wszystko czyniłem
bym prawo miał teraz płakać
mam nadzieje, że chociaż na mnie nie pomstuje
wziąłem tylko co moje
dumę i pychę, wyzwanie
czemuś zawierzyłem
coś było takie realne
przypomnij co
bo w tym wirze tak szybko się zapomina…
warczę
już się poprawiam - nie warczę, jestem człowiekiem
trzeba werbalizować,
ślinę otrzeć
twój dotyk to tęsknota
jak zapach i dźwięk burzy
grzeje chłodzi i piecze
pomieścić już nie potrafię...
może łatwiej byłoby kark ci złamać
i w gardło zęby wbić
w tym wirze tak łatwo się zapomina
czym się jest
warczę
google sie nie nadaje do szukania muzyki
co mozna wpisac
tamta tamta, bum cyk cyk
czy jak :)
z braku laku powtorze sie
nie mam na to czasu, nie mam na to siły
pasami spinam duszę, którą wiatry chcą po kontach roznieść
sam nie wiem ile w niej marzenia ile prawdziwej substancji
chyba nie wiem, w tej chwili nie wiem
o ulatujące mniejsze fragmenty już nie dbam
nigdy nie dbałem
zaciskam mocno pasy i czuję żelazo
to wargę przegryzłem nieświadomie
patrzę na ziemie ze smutkiem
kiedyś przyszła by z niej pomoc
ecz dawno przeciąłem łączące z nią korzenie
by wzlecieć
teraz jest tylko wspomnieniem
wspomnieniem na czymś stania
nawet spadającą łzą jej nie dosięgnę
bo płaczu zapomniałem
zbyt świadomie wszystko czyniłem
bym prawo miał teraz płakać
mam nadzieje, że chociaż na mnie nie pomstuje
wziąłem tylko co moje
dumę i pychę, wyzwanie
czemuś zawierzyłem
coś było takie realne
przypomnij co
bo w tym wirze tak szybko się zapomina…
warczę
już się poprawiam - nie warczę, jestem człowiekiem
trzeba werbalizować,
ślinę otrzeć
twój dotyk to tęsknota
jak zapach i dźwięk burzy
grzeje chłodzi i piecze
pomieścić już nie potrafię...
może łatwiej byłoby kark ci złamać
i w gardło zęby wbić
w tym wirze tak łatwo się zapomina
czym się jest
warczę
google sie nie nadaje do szukania muzyki
co mozna wpisac
tamta tamta, bum cyk cyk
czy jak :)
z braku laku powtorze sie
sobota, 13 lutego 2010
oki
długo się zastanawiałem czy Wam to robić
jeszcze raz coś pisać na temat Doctora
dobry smak i wstrzemięźliwość stoczyły zawziętą walkę z whovianem (whovianinem?) we mnie
i co pozostało na powierzchni kiedy kurz opadł...
refren: "Not every planet's the same, a new companion to gain, you try to conquer in vain, that's why the Doctor my name.
Some people call me insane, it's all a part or the game, cause loneliness is my pain. That's why the Doctors' my name. "
no tak,
bez komentarza
ale naprawdę cieszę się z nadchodzącego sezonu Doctora Who. Russel T Davies w końcu odszedł psuć inne seriale. Ciężko otwarcie mi go krytykować. W końcu dzięki niemu Doctor Who powrócił na ekrany. Ale jako scenarzysta był denny.
Oki, w Doctorze zawsze bardziej chodziło o osobę i klimat niż o samą przygodę. Te często bywały niedopracowane. Dlatego nie tak łatwo całkowicie zepsuć program. Ale Davies się starał. Wiele niedopracowanych odcinków. Te ciągłe rozwiązania typu 'deux ex machina' kiedy zabrakło wyobraźni. Wszyscy przez cały odcinek biegają, by sprawy znalazły cudowne rozwiązanie zupełnie niezwiązane, z całą tą krzątaniną. NIE lubię, gdy z punktu widzenia rozwiązania cały odcinek był po nic. Gdy na wstępie wystarczyło zarysować problem - 5 min, potem przez 40 minut można było sobie grać w oczko, by w ostatnich 5 minutach wszystko rozwiązał jakiś cud. To kpina z pisania scenariuszy.
No i właśnie te cuda... To niestety pokłosie chudych lat, gdy Doctora nie było na ekranach, narastającej nostalgii i wreszcie powrót Doctora już jako prawie Boga. Źle jak twórcy Doctora zbyt obojętni i profesjonalni, źle kiedy są sami zbyt gorącymi fanami. Wtedy właśnie mamy do czynienia z takimi kwiatkami.
Doctor, kiedyś mający w sobie coś z Sherlocka nagle stał się cudotwórcą. Brrry
Odnośnie powyższego. Jedną z większych porażek było to coś:
ref: 'Doctor In Distress - let's all answer his SOS
Doctor In Distress - bring him back now we won't take less" :)
miał być protest song kiedy po raz pierwszy rozważano zakończenie serialu
tak, że Doctor miał już wstydliwe momenty - przeżyje i scenariuszowe niechlujstwo pana Russela.
Innym grzechem RTD było przemycanie swojego światopoglądu do serialu. Na szczęście docelowa widownia: dzieci - wykluczyła zbyt śmiałe działania w tej dziedzinie. Tak, że whovianie zostali uratowani przez dzieci. :D
podsumujmy to co zrobil RTD:
"I'm going to burn out your brain"
Jak napisałem - tu chodzi głównie o samą postać Doctora. Więc kiepskie odcinki zostaną wybaczone.
Doctor dalej pozostanie jednym z fajniejszych gości w całym kosmosie.
Odchodzi David Tennant. Nie był najgorszym Doctorem. No dobrze, był całkiem dobry.
Zwiększył ilość whovianek...
Ładnie się przedstawiał
Ale Toma Bakera nie był wstanie zdetronizować.
Prosżę popatrzeć.
tej twarzy nie da sie pobić
no chyba moge powiedziec CBDO w tym miejscu...
on był nieziemski
nawet glos miał nieziemski
proszę mnie zle nie zrozumiec w tym miejscu :D :D
Doctor był postacią, która powstać musiała
wszechświat nie wyobrażał sobie bycia bez Doctora
:D
kult fikcyjnej jednostki? :D :D
z drugiej strony kult jednostki zawsze jest kultem jednostki fikcyjnej
to tyle
biorę się za pracę, której trochę mam...
jeszcze raz coś pisać na temat Doctora
dobry smak i wstrzemięźliwość stoczyły zawziętą walkę z whovianem (whovianinem?) we mnie
i co pozostało na powierzchni kiedy kurz opadł...
refren: "Not every planet's the same, a new companion to gain, you try to conquer in vain, that's why the Doctor my name.
Some people call me insane, it's all a part or the game, cause loneliness is my pain. That's why the Doctors' my name. "
no tak,
bez komentarza
ale naprawdę cieszę się z nadchodzącego sezonu Doctora Who. Russel T Davies w końcu odszedł psuć inne seriale. Ciężko otwarcie mi go krytykować. W końcu dzięki niemu Doctor Who powrócił na ekrany. Ale jako scenarzysta był denny.
Oki, w Doctorze zawsze bardziej chodziło o osobę i klimat niż o samą przygodę. Te często bywały niedopracowane. Dlatego nie tak łatwo całkowicie zepsuć program. Ale Davies się starał. Wiele niedopracowanych odcinków. Te ciągłe rozwiązania typu 'deux ex machina' kiedy zabrakło wyobraźni. Wszyscy przez cały odcinek biegają, by sprawy znalazły cudowne rozwiązanie zupełnie niezwiązane, z całą tą krzątaniną. NIE lubię, gdy z punktu widzenia rozwiązania cały odcinek był po nic. Gdy na wstępie wystarczyło zarysować problem - 5 min, potem przez 40 minut można było sobie grać w oczko, by w ostatnich 5 minutach wszystko rozwiązał jakiś cud. To kpina z pisania scenariuszy.
No i właśnie te cuda... To niestety pokłosie chudych lat, gdy Doctora nie było na ekranach, narastającej nostalgii i wreszcie powrót Doctora już jako prawie Boga. Źle jak twórcy Doctora zbyt obojętni i profesjonalni, źle kiedy są sami zbyt gorącymi fanami. Wtedy właśnie mamy do czynienia z takimi kwiatkami.
Doctor, kiedyś mający w sobie coś z Sherlocka nagle stał się cudotwórcą. Brrry
Odnośnie powyższego. Jedną z większych porażek było to coś:
ref: 'Doctor In Distress - let's all answer his SOS
Doctor In Distress - bring him back now we won't take less" :)
miał być protest song kiedy po raz pierwszy rozważano zakończenie serialu
tak, że Doctor miał już wstydliwe momenty - przeżyje i scenariuszowe niechlujstwo pana Russela.
Innym grzechem RTD było przemycanie swojego światopoglądu do serialu. Na szczęście docelowa widownia: dzieci - wykluczyła zbyt śmiałe działania w tej dziedzinie. Tak, że whovianie zostali uratowani przez dzieci. :D
podsumujmy to co zrobil RTD:
"I'm going to burn out your brain"
Jak napisałem - tu chodzi głównie o samą postać Doctora. Więc kiepskie odcinki zostaną wybaczone.
Doctor dalej pozostanie jednym z fajniejszych gości w całym kosmosie.
Odchodzi David Tennant. Nie był najgorszym Doctorem. No dobrze, był całkiem dobry.
Zwiększył ilość whovianek...
Ładnie się przedstawiał
Ale Toma Bakera nie był wstanie zdetronizować.
Prosżę popatrzeć.
tej twarzy nie da sie pobić
no chyba moge powiedziec CBDO w tym miejscu...
on był nieziemski
nawet glos miał nieziemski
proszę mnie zle nie zrozumiec w tym miejscu :D :D
Doctor był postacią, która powstać musiała
wszechświat nie wyobrażał sobie bycia bez Doctora
:D
kult fikcyjnej jednostki? :D :D
z drugiej strony kult jednostki zawsze jest kultem jednostki fikcyjnej
to tyle
biorę się za pracę, której trochę mam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
