Za pierwszym podejściem się zalogowałem. Pasmo sukcesów. Najpierw udało mi się w końcu zrozumieć że brakującą, dolną częścią mojej koszuli są majtki (odkrycia tego dokonałem na dnie jeziora) i nie muszę już chodzić z pępkiem na wierzchu, a teraz pamiętałem hasło na blog. A już myślałem, że może trzeba trochę mniej palić... Choć, nie każdy wie, że akurat palacze rzadziej chorują na różne choroby neurodegeneracyjne. (I nie dlatego, że nie dożywają odpowiedniego wieku :D)
Poza tym weakend.
Tak. Najfajniej by było:
(wideo wadliwe, zwłaszcza ze piją w nim dzieci ale jedyna pełna wersja jaką na youtubie znalazłem, jeszcze jedna uwaga - niezbyt szanuję obszary kulturowe gdzie za najlepszy dowcip uważa się publiczne ściągnięcie gaci ale Groenemeyera lubię)
Herbert Grönemeyer - Alkohol
Wir haben wieder die Nacht zum Tag gemacht
Ich nehm mein Frühstück abends um acht
Gedanken fliessen zäh wie Kaugummi
Mein Kopf ist schwer wie Blei, mir zittern die Knie
Gelallte Schwüre im rotblauem Licht
Vierzigprozentiges Gleichgewicht
Graue Zellen in weicher Explosion
Sonnenaufgangs- und Untergangsvision
Was ist hier los, was ist passiert
Ich hab bloss meine Nerven massiert
Alkohol ist dein Sanitäter in der Not
Alkohol ist dein Fallschirm und dein Rettungsboot
Alkohol ist das Drahtseil auf dem Du stehst
Alkohol Alkohol Alkohol
Die Nobelscene träumt vom Kokain
und auf dem Schulklo riechts nach Gras
der Apotheker nimmt Valium und Speed
und wenn es dunkel wird, greifen sie zum Glas
Was ist hier los, was ist passiert
Ich hab bloss meine Nerven massiert
Alkohol ist dein Sanitäter in der Not
Alkohol ist dein Fallschirm und dein Rettungsboot
Alkohol ist das Drahtseil auf dem Du stehst
Alkohol ist das Schiff mit dem Du untergehst
Alkohol ist dein Sanitäter in der Not
Alkohol ist dein Fallschirm und dein Rettungsboot
Alkohol ist das Dressing für Deinen Kopfsalat
Alkohol Alkohol Alkohol
Baaaardzo niedoskonałe tłumaczenie, tym bardziej że jakieś rymy wyszły miejscami, ale staranniej nie mam ni czasu ni zacięcia, znalazłem wersję angielską tekstu ale mi się nie podobała.
Znowu z dnia zrobiliśmy noc
śniadanie jem wieczorem
myśli wszak lepkie nijak nie kleją się
w głowie mam ołów, kolana mi drżą
w czerwonym błysku bełkoczę coś
czterdzieści procent i równowaga jest
szare komórki i miękka eksplozja
słońca zachodów i wschodów wizja
co tu się dzieje, o co chodzi ci
- po prostu nerwy masuje mi:
alkohol ten ratownik gdy jest już bardzo źle
alkohol ten spadochron i łódka moja też
alkohol jak rozpięta lina jest
alkohol alkohol
cała scena o kokainie śni
a w toalecie trawę czuć
aptekarz bierze valium i speed
lecz gdy się ściemni to szklanka lśni
co tu się dzieje o co chodzi ci
- po prostu nerwy masuje mi:
-alkohol ten ratownik gdy jest już bardzo źle
alkohol ten spadochron i łódka moja też
alkohol to rozpięta lina jest
alkohol jak ten statek na dół zasysa cię
alkohol to ratownik gdy jest już bardzo źle
alkohol to spadochron i łódką twoją jest
alkohol jest dresingiem na głowę twoją też
alkohol alkohol alkohol
no nie, zdecydowanie beznadziejnie przetłumaczyłem :D :D
Niestety jednak jest parę rzeczy do zrobienia uniemożliwiających tak słodką chwilę zapomnienia :))).
Wracam do problemu koszuli. Siedziałem zamyślony na dnie jakiegoś zbiornika wodnego. Mój awatar odczuwał potrzebę pobycia samemu a ja postanowiłem go nie stresować. A było o czym myśleć. Większość koszul jakie miałem była za krótka. Próbowałem chytrze podejść do problemu i trochę się skurczyć ale zgadnijcie - tak, koszula kurczyła się wraz z moim torsem. W efekcie pępek wciąż miałem na wierzchu. Jak już napisałem - życie awatara to nie bułka z masłem. Znalazłem w szafie jakieś bokserki ale ostateczny wynik z gumką powyżej spodni był co najmniej równie niezadowalający. Siedziałem pod wodą w symulacji, by w razie znalezienia odpowiedniej koszuli móc się do jakiegoś sklepu teleportować. W końcu doczytałem na czymś co oznaczone było jako majtki, że częścią koszuli zatkniętej w spodnie jest i problem się rozwiązał. Gdzieś po tygodniu. Szukajcie a znajdziecie.
Swojego czasu miałem też irytujący problem z dolną częścią płaszcza. Coś się źle układało, więc dawaj, skoro jest edytuj to edytuję. Ostatecznie kupiłem nowy płaszcz, bo zostałem z czymś co przypominało wykorzystaną chusteczkę do nosa. Tutaj naprawdę jest fajnie, momentami znacznie bardziej absurdalnie niż w rl. A ja doceniam absurdy, bo humor mi poprawiają.
Choć to jest trochę tak, jak śmianie się z tygrysa, z którym jest się zamkniętym w klatce, że ma śmieszny ciapek na nosie. Nie zawsze jest to zdrowy sport.
Już nie wspomnę jak zachwyca mnie przelatywanie przez budowle zanim się w pełni zmaterializują. Ponadto coś się poprzestawiało u mojego awatara i to w samej symulacji, a nie lokalnie na kompie. Jak chodzę to słyszę, że latam. No- mam te dźwięki wiatru w uszach miast kroków. Na komputerze w pracy jest tak samo. (nie uśmiechać mi się tu złośliwie, mam nienormowany czas pracy) Więc, to nie konkretna instalka programu. Kiedyś się zbiorę i do suportu napiszę, na razie odpowiedni suwak w dół przesunąłem. Pytałem tubylców czy o czymś takim słyszeli, fora przeszukałem - z grubsza, i opisu podobnego problemu nie znalazłem. Ktoś mi radził abym do naga się rozebrał bo to przedmiot jakiś może być. Nie wiem czy oczekiwał, że od razu spróbuję.
Ledwo problem koszuli rozwiązałem gdy na lokalnym czacie usłyszałem 'Darnok, uratuję cię'. Zerknąłem w górę a tam helikopter lata. I mały tłumik się zebrał. To już awatar chwili spokoju na dnie jeziora nie może mieć? Wyleciałem z wody i zapewniłem, że nie jestem 'damsel in distress'. Zresztą helikopter był zbrojny i nie przypominał używanego w akcjach ratunkowych. Jako fan Doctora Who (co już myśleliście, że nic o tym dziś nie będzie ;))odparłem, że pomocy nie potrzebuję bo mam "respiratory bypass system" pozwalający długo obywać się bez tlenu. No i nie po raz pierwszy okazało się, że opowiadanie sobie dowcipów na prywatny użytek nie jest najlepszym pomysłem, bo generuje nieporozumienia. "To wy tutaj nielegalnymi rzeczami handlujecie?" - potencjalny ratownik chyba zrozumiał, że tam na dnie jeziora jakąś małą kontrabandę ukrywam i jemu coś też chcę sprzedać. Poczułem na sobie liczne spojrzenia i zrobiło mi się niezręcznie. Nie będę przecież tu i teraz 46 lat Doctora Who wykładał. Na szczęście temat został szybko zarzucony 'Uratuję cię, siadaj na skrzydło'. Próbowałem i zostałem poinformowany, że za mało miejsca. W końcu dzielny ratownik odleciał a ja znów zanurkowałem co by w spokoju nad garderobą popracować.
Awatar myślałby, że w świecie, w którym majtki są częścią koszuli, to, że ktoś sobie siedzi na dnie jeziora nie powinno nikogo dziwić. A tu, proszę...
Dzisiaj sobie słuchałem późnego Adama Ant (wcześniejszy jego klip był w moim pierwszym poście). Na tym filmiku jeździ chyba w dużym polskim fiacie.
Adam Ant -Wonderful
Wideo wysłane przez Tunashaker
dla zainteresowanych tekst:
Did I tell you how much I miss
Your sweet kiss?
Did I tell you I didnt cry?
Well I lied
I lie lie lied
Over real over
When I nearly hit the face I loved
So tired of packaging the anger
Always pushing you away
Did I tell you youre wonderful?
I miss you yes I do
Did I tell you that I was wrong?
I was wrong
Cos youre wonderful yeah
Did I tell you how much I miss
Your smile?
Did I tell you I was okay?
Well no way
No way way way
Youre wonderful yeah yeah
Now now now each and every day
I realize the price I have to pay
You youre wonderful
And now for your information
Im walking around like an arm decoration
You youre wonderful
So high I cant get over it
So deep I cant get under it
You
Youre wonderful yeah
Youre wonderful yeah yeah
Youre wonderful yeah yeah
Youre wonderful yeah yeah
Wonderful
Did I tell you youre wonderful?
I miss you yes I do
Did I tell you that I was wrong?
I was wrong
For so long long long
i może wierszyk na może temat
płacz w małej paczce zamknąłem
całkiem zgrabnej – z tasiemką
i schowałem
między uszami, oczami, brodą a potylicą
inaczej mówiąc – we łbie
w starej, zakurzonej komórce
do której drogę rozmyślnie zgubiłem
w natłoku innych spraw
wycieka drań i truje korzenie!
(dendryty ;-) )
(a przecież paczkę dobrałem starannie)
spadają liście – wspomnienia i myśli
butwieją dawne szczęścia i uśmiechy
a ja zmuszony jestem chodzić
po tym, co może było cenne
może – nie pamiętam
a z oczu
gęsty smar zaczął mi kapać
muszę znów znaleźć tę skrytkę....
dziś na koniec nie mam muzyki z Doctora Who, ale jeszcze kiedyś będzie
pozdrawiam serdecznie: Darnok Quar

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz