Aż zapomniałem o czym to miałem...
A. O przedstawieniu Jacka Hustlera "Winny". Najkrócej tak: podobało mi się. I za jakieś tam nerwy pociągnęło, więc w ramach odreagowania, zdjęcia podpiszę nieco prześmiewczo. Poziom był powyżej amatorski - na pewno.
Najpierw mniej istotne sprawy. Samo otoczenie dobrane bardzo dobrze. Fajny taki teatr na wybrzeżu w deszczowy dzień. No i, że tak powiem na temat.
Zresztą po raz pierwszy w sl zobaczyłem deszcz.
Oprócz samego 'środowiska' sl i morza, niewielka ilość rekwizytów - chyba pożądana gdy rzecz jest o człowieku i nie chcemy od niego odwracać uwagi. Jeden rekwizyt szczególnie dobrze użyty - ale o tym później. Muzyka wkomponowana dobrze - ani razu nie zirytował ucha jakiś dziwaczny przeskok i pasowała do 'akcji'. W kontekście ubóstwa rekwizytów, ograniczone środki cielesnego wyrazu awatara wydawały się być jak najbardziej na miejscu i z wady przepoczwarzały się w zaletę. Chyba by mi przeszkadzała bardziej wyrazista gra ciałem czy twarzą. Taka zminimalizowana mimika na pewno się jakoś fachowo nazywa :)). No i zaleta samego środowiska - to, że można sobie kamerką jeździć i z różnych kątów oglądać. (Mój odbiór był dodatkowo jeszcze zubożony, bo graficznego suwaka nie podniosłem o szczebelek wyżej i oglądałem na najniższych ustawieniach przeglądarki. Tego pewnie do zalet zaliczać nie należy :)). Co widać na zdjęciach. Zwłaszcza woda na tym sporo traciła.)Sama gra aktorska mnie przekonywała, a że raczej sceptykiem jestem, zakładam, że była dobra. Zresztą, jeśli można tak powiedzieć, całe przedstawienie mnie 'przekonywało'.
Sprawa ważniejsza, przedstawienie było o czymś, co dla mnie, mówcie o mnie tradycjonalista :)), jest dosyć istotne. No i wyczuwało się autentyzm. Jak byłem mały, Ojciec po zaznajomieniu się z jakąś tam moją 'tfurczością' pouczał mnie, że jednak fajnie jest jak się ma coś do powiedzenia za nim się chwyta za pióro.I tak zostałem biochemikiem. Jakoś nie wierzę w tekst dobrze znanego Pana, który też kiedyś wystąpił w Doctorze Who, z klipu poniżej - "i skoro nie ma powodu, żeby tam stało, sztuka właśnie polega na tym, że tam stoi". (A co jak fan to fan, dość dobrze znam całe 46 lat historii Doctora Who :D)
Nie wiem jak wielka to była sztuka. Jakbym chciał być bardzo pretensjonalny, to bym dyskutował jak odkrywcze są motywy typu rozbitek życiowy, odpłynięcie w siną dal, czy 'pada na mnie deszcz'.
(nie nie nie, nie powiedziałem tego tylko tak gdybałem) Ale sztuka na pewno. Dobrze skomponowana, przekazująca treści i poruszająca emocje.
No i ten mikrofon na boku do wyśpiewania swojego życia. Jak dla mnie bomba, choć nie jestem pewny czy gdzieś nie było, ale nawet jeśli to i tak super. (w Doktorze Who nie było - to mogę stwierdzić) Co zresztą udzieliło się jakiemuś szkotowi, który też nam chciał coś zaśpiewać, jeśli się nie mylę to bohemian rapsody a potem się dopytywał czy się podobało. Kiedy zniknął, trochę miałem wyrzuty sumienia - nikt mu nie odpowiedział, może też się załamał? Co szkodziło mi powiedzieć - 'było ok' :). Bo chyba jeszcze jedna rzecz się udała w tym przedstawieniu, zrobieniu z nas jego uczestników, w jakiś sposób wydających wyrok. A odpłynięcie to taka trochę emancypacja od nas. Proszę zerknąć na zdjęcia.
Ponieważ było trochę o tonięciu - i symbolicznym i dosłownym, oraz o wzgardzie, skojarzyło mi się nieodparcie z pewnym wierszem
Stephena Crane'a:
Rozwiążcie tę zagadkę:
Godziny ulatują jak srogie jastrzębie,
Ranni w swym własnym domu konają niechętnie,
Wysoka fala słyszy krzyk tonącej ręki,
Kłamliwa wzgarda rani najboleśniej,
Wszystko to jakoś wiąże się tajemnie;
Rozwiążcie tą zagadkę.

Podłamany rozbitek

Wyśpiewam zombiowatym (ze względu na bogactwo mimiki) awatarom swoje życie. Szczególnie okrutny wydaje się kolorowy parasol, kolorami i funkcją kpi z rozbitka

Śpiewanie

Nie ma tam dla mnie miejsca. Przy mikrofonie już kolejny śpiewak się rozgrzewa.

jak to się mówi - bu

Silencer: - jeśli tu wrócisz to łeb odstrzelę!

Silencer przechytrzony, czy uda się również pokonać zjadające mnie od twarzy krwiożercze wodorosty z marsa?!

Eureka! Niebo słoneczne nade mną, prawo... Nie to nie tak było
(Eureka - gr. nalano mi za gorącą wodę do kąpieli)

jak kto dużo medytuje....

...to za karę lewituje

-je je, co brać, co dać, jak żyć - już wiem, je je

-ale najpierw tą ch..., tzn tych dobrych ludzi za sobą zostawić

dudududu dudududu (muzyka ze szczęk) następny odcinek zatytułowany - "Na ząb, niech dusza wie, że pana ma"

Hej to naczym ja dwa zdjęcia wyżej siedzę?
Nie martw się. Jam skrzynka transcendentalna. Tu stoję ale i na mnie siedzisz. Zawsze do usług. Choć swoją drogą nie ładnie zostawiać mnie z tymi zombi.
Pozdrawiam: (jak widać z posta ciut niechlujny) Darnok Quar
a co tam, na koniec jeszcze trochę muzyki z Doctora Who znalezionej na you tubie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz