sobota, 30 maja 2009

I can't decide....

Witam odwiedzających!
Działo się tam i tu.
Na początek, pewien, że już się tego doczekać nie możecie, przedstawię fanvid z naszym dobrym The Doctorem. Muzyka 'Scissor Sisters', utwór I can't decide rzeczywiście wykorzystany w odcinku przedstawiającym kulminację walki The Doctora z Masterem. Master to stary wróg The Doctora. Fragment filmu gdzie grana była muzyka łatwo rozpoznać.



Całości tekstu nie podaję, bo strasznie długie wpisy się robią i trzeba dużo skrolować. Ale fragmencik.

Oh I could throw you in the lake
Or feed you poisoned birthday cake
I wont deny I'm gonna miss you when you're gone
Oh I could bury you alive
But you might crawl out with a knife
And kill me when I'm sleeping
That's why

I can't decide
Whether you should live or die
Oh, you'll probably go to heaven
Please don't hang your head and cry
No wonder why
My heart feels dead inside
It's cold and hard and petrified
Lock the doors and close the blinds
We're going for a ride

:)))

Ponieważ, youtube jest zasobny, to jeszcze wrócimy się o dwóch Doctorów. W głównych rolach znów The Doctor i Master. Niewykorzystana 8 inkarnacja The Doctora. Tylko jeden film, chyba w 1996, próba przywrócenia na ekrany Doctora Who podjęta wespół z jakąś amerykańską wytwórnią.
Jedna z większych porażek. Charakter The Doctora namalowany znakomicie, atmosfera jak najbardziej bliska sercu każdego whoviana, wnętrze TARDIS'a, od (Time and Relative Dimentions in Space) całkowicie nowe - naśladujące gotyckie katedry czy coś takiego. Ale fabuła - totalna porażka. Tak, że dziś bym nawet nie potrafił opowiedzieć o co chodziło. Jak zwykle świat miał się skończyć, ale tak przyczyny jak i zaradzenie nim naciągane. I tak Doctor Who musiał jeszcze prawie 10 lat czekać, nim udało mu się wrócić na ekrany w 2005r. Ale fani czepili się nowego doktora, powstały jedne z lepszych książek opisujących przygody Timlorda, mnóstwo komiksów. Ponadto do dziś ten właśnie Doctor jest eksploatowany w wydawanych przez Big Finish audio dramach.



A co u mnie w sl? No, dalej troszkę się poszwendałem. Zrobiłem parę zdjęć,które może kiedyś pokażę i popracowałem nad swoją kukiełką.
Tu muszę coś wytłumaczyć. Przez te 40 lat, co niewątpliwie zdziwiło by tych co mnie znają :D, w miarę siebie polubiłem i dziwnie się czuję nie za swoją twarzą. My - tzn. ja i ja, sobie w drogę specjalnie nie wchodzimy. Ja już w miarę wiem, czego się mogę po nim spodziewać i staram się go nie stresować popychając do rzeczy, których on nie chce, on stara się nie pakować mnie w nadmierne kłopoty i nie obciążać zbytnio mojego sumienia. Jakieś porozumienie osiągnęliśmy.
Odwiedziłem więc Avatar island, gdzie poddałem obróbce swoje zdjęcie i utworzyłem avatara, który do niczego się nie nadaje, za 2700 L$. Trochę szkoda. Może zdjęcie za kiepskie bo z kamerki internetowej. To było nawet podobne. Ale kolor tak twarzy jak i reszty ciała był ten, jaki ma naszprycowana wodą szynka. I nie był to mój kolor. Wykorzystanie samej skórki twarzy nie wchodziło w rachubę bo się strasznie odcinała od reszty. Paznokcie powyrywane, co może tłumaczyło nieco smutny wyraz twarzy. Niewidoczne brwi, no bo są ledwo widoczne, ale po obróbce pozostały gołe oczodoły! Próbowałem w Gimpie posuwać różnymi suwakami regulującymi kolory, sporo czasu zmarnowałem, ale zamiast suwaka z napisem - skórzany, były tam żółty, zielony i inne nieprzydatne. Tak więc pieniądze uznałem za zmarnowane, avatara wyrzuciłem.
Kupiłem innego skina i niech na razie będzie.
Włosy jedne też udało mi się popsuć. Jak je zakładałem, to w twarzy robiły się dziury i widać było włosy za głową. Nawet ciekawy efekt ale nie potrafiłem się zdecydować. Później okazało się że starczyło włosy przesunąć nieco do tyłu by nie prześwitywały przez głowę. Ale najpierw zgodnie z instrukcją troubleschootingu próbowałem zresetować skrypt zawarty we włosach, co kończyło się komunikatami błędów, aż wreszcie włosy pogubiły tekstury i do dziś nie odnalazły. Przynajmniej ten wariant nad którym pracowałem. Nie był to więc dzień pełen sukcesów.
Na koniec dnia przyjrzałem się sobie krytycznie, stwierdziłem, że wyglądam w miarę fatalnie. Ale może za parę lat polubię.
Całość zilustrujemy znowu fanvidem z Doctorem i jego inkarnacjami, dokonywanymi pod muzykę Dawida Bowie.
Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz