Jesień przyszła nagle.
Najpierw rozczarowanie. Z tego lata praktycznie nic nie miałem, za dużo innych zajęć, które zmusiły mnie do tego, bym dopiero gdzieś w przyszłym tygodniu wziął urlop. Ostatnio zmęczenie strasznie mnie spowalnia. Dobrze, że niedługo przerwa. Czasami mam wrażenie, że ledwo pościel z ciała odgarnę, po głowie się podrapię, kawę wypiję, jedną czy dwie rzeczy zrobię (które nie powinny zająć więcej niż 15 minut każda) i dzień się kończy. Taka ze mnie burza.
Więc zrobię sobie przerwę. Jak odsapnę może jeszcze trochę przyśpieszę i zmieszczę w dzień kilka pożytecznych czynności. Takie założenia. Pożytecznych, z mojego punktu widzenia oczywiście.
Dziś było ładnie. Lubię jesień kiedy jest słoneczna. Lato bywa za obfite. Zapachy przestają pachnieć. Teraz palę elektronicznie to nos mam wrażliwszy. Niby kwiaty, niby opady, niby słońce które to podgrzewa, ale jakoś te ciągłe wonienie wyczerpuje esencje z zapachów i w powietrzu unosi się tylko ich oleista baza. I lepią się do ciała nasiona traw pospołu z mnogimi łapkami jakiś żyjątek. FUJ! A niebo wymiotuje na nas mokrą szmatą przemieloną ze słońcem.
Póki co, póki się nie znudziło, jestem fanem jesieni. Słońce niby to znienacka całuje mnie w czoło, wiatr gładzi po głowie i rozczesuje włosy. Rany! świat mnie pieści! A to się porobiło. I znów zaczyna pachnieć. Już nie cały naraz- duszny, oleisty i wyczerpany. Po prostu, tam gdzie trafia promień słońca tam wzbija zapachy. Które są świeże. Dziwne.
Dziwne, jesień powinna kojarzyć się z powolnym schodzeniem a mnie jakoś na dziecinność bierze. Dziwne, tak niedawno pisałem o budzącej mnie do życia wiośnie. A tu już jesień. I dlaczego piszę, że to dziwne? Jakoś tak wyszło. Dziwne :D
Cóż można napisać? -
Oby jesień była słoneczna i chłodna.
No tak komfortowo chłodna :D.
sobota, 4 września 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
