niedziela, 5 grudnia 2010

Turner

kruchym myślopatykom trzaskającym gdy je zgiąć
odpowiedz

odpowiedz srebrnym blaskiem
źdźbeł w pół skłonem,
rozczapierzonymi do ród żelaza w głąb drylującymi
gródki na boki rozsuwającymi
odpowiedz

cykaniem i szmerem,
płuc przez nos napełnieniem,
woni po kościach rozprowadzeniem,
i
pozdrowieniem wciąż w dal podążającej
ale wciąż tu będącej
na kamieniach szepcącej
odpowiedz

odpowiedz ruchem jej włosów na piersi mojej
jakby całkiem niekruchy obraz malowały

przyłożę do tego patyk - jutro

filmy raczej na pełnym ekranie oglądać





czwartek, 28 października 2010

4 litery

hmmm

ż
ży
żyj
żyje

4
4?!?

e
je
yje
żyje

dalej 4
jak się nie obrócić
dalej 4!
xyz@#$!
!!

na wszelki wypadek
poproszę o jeszcze jedną literkę
ładnie proszę

rozerwijmy się :)
na jesień Prozzak

sobota, 4 września 2010

Spóźnione wakacje

Jesień przyszła nagle.
Najpierw rozczarowanie. Z tego lata praktycznie nic nie miałem, za dużo innych zajęć, które zmusiły mnie do tego, bym dopiero gdzieś w przyszłym tygodniu wziął urlop. Ostatnio zmęczenie strasznie mnie spowalnia. Dobrze, że niedługo przerwa. Czasami mam wrażenie, że ledwo pościel z ciała odgarnę, po głowie się podrapię, kawę wypiję, jedną czy dwie rzeczy zrobię (które nie powinny zająć więcej niż 15 minut każda) i dzień się kończy. Taka ze mnie burza.

Więc zrobię sobie przerwę. Jak odsapnę może jeszcze trochę przyśpieszę i zmieszczę w dzień kilka pożytecznych czynności. Takie założenia. Pożytecznych, z mojego punktu widzenia oczywiście.

Dziś było ładnie. Lubię jesień kiedy jest słoneczna. Lato bywa za obfite. Zapachy przestają pachnieć. Teraz palę elektronicznie to nos mam wrażliwszy. Niby kwiaty, niby opady, niby słońce które to podgrzewa, ale jakoś te ciągłe wonienie wyczerpuje esencje z zapachów i w powietrzu unosi się tylko ich oleista baza. I lepią się do ciała nasiona traw pospołu z mnogimi łapkami jakiś żyjątek. FUJ! A niebo wymiotuje na nas mokrą szmatą przemieloną ze słońcem.

Póki co, póki się nie znudziło, jestem fanem jesieni. Słońce niby to znienacka całuje mnie w czoło, wiatr gładzi po głowie i rozczesuje włosy. Rany! świat mnie pieści! A to się porobiło. I znów zaczyna pachnieć. Już nie cały naraz- duszny, oleisty i wyczerpany. Po prostu, tam gdzie trafia promień słońca tam wzbija zapachy. Które są świeże. Dziwne.

Dziwne, jesień powinna kojarzyć się z powolnym schodzeniem a mnie jakoś na dziecinność bierze. Dziwne, tak niedawno pisałem o budzącej mnie do życia wiośnie. A tu już jesień. I dlaczego piszę, że to dziwne? Jakoś tak wyszło. Dziwne :D
Cóż można napisać? -
Oby jesień była słoneczna i chłodna.
No tak komfortowo chłodna :D.

niedziela, 22 sierpnia 2010

To finish what I started? What you started

Często bywa tak, że z jakiś powodów czuję się zmuszony zajmować pozycję, która nie jest do końca moją pozycją. Stać po jednej stronie z ludźmi, którzy w innych warunkach, byliby skłonni na mnie się rzucić. Znam ja ich :D.
Dlaczego zmuszony? Po prostu, są rzeczy ważniejsze i mniej ważne. Ja nie jestem najważniejszą, choć nie ukrywam, pewnym sentymentem sam siebie darzę. I czasami te ważne a nawet najważniejsze ustawiają nas w dziwnym towarzystwie.
Nie jestem wierzący. Przynajmniej przez 90% czasu. Nie ukrywam jednak, że religię darzę dużym sentymentem. Strasznie wielopłaszczyznowy zrobił się ten konflikt przed pałacem. Stał się też okazją dla wielu ludzi do wyrażenia swojego stosunku do wiary chrześcijańskiej jako całości. Okazją do pozyskania nowych zwolenników. Jeśli o mnie chodzi, życzę Galilejczykowi zwycięstwa. Nie znoszę prymitywizmu wyznawców potworów spaghetti i mędrców, co do pięciu nie zliczą, ale kpić z wiary innych potrafią.
Krzyż jest symbolem wielkiego poświęcenia człowieka. Takiego co się starał. I choć sam wątpi z drogi nie zejdzie. Choć czuje, że ten wybór ani rozdanie do niego nie należały.
Można kwestionować estetykę, narzędzia męczarni jako symbolu religii miłości. Ale można też pytać, na co miłość tym, którzy nie cierpią.
Można też robić krzyż z puszek. Nic w tym wielkiego. To tylko deklaracja własnej głupoty. A patrzenie na głupotę do przyjemności nie należy.
I choć niewierzący, porażony religią, w której są takie treści:



I only want to say
If there is a way
Take this cup away from me
For I don't want to taste its poison
Feel it burn me,
I have changed I'm not as sure
As when we started
Then I was inspired
Now I'm sad and tired
Listen surely I've exceeded
Expectations
Tried for three years
Seems like thirty
Could you ask as much
From any other man?

But if I die
See the saga through
And do the things you ask of me
Let them hate me, hit me, hurt me
Nail me to their tree
I'd want to know
I'd want to know my God
I'd want to know
I'd want to know my God
I'd want to see
I'd want to see my God
I'd want to see
I'd want to see my God
Why I should die
Would I be more noticed
Than I ever was before?
Would the things I've said and done
Matter any more?
I'd have to know
I'd have to know my Lord
I'd have to know
I'd have to know my Lord
I'd have to see
I'd have to see my Lord
I'd have to see
I'd have to see my Lord

If I die what will be my reward?
If I die what will be my reward?
I'd have to know
I'd have to know my Lord
I'd have to know
I'd have to know my Lord

Why, why should I die?
Oh, why should I die?
Can you show me now
That I would not be killed in vain?
Show me just a little
Of your omnipresent brain
Show me there's a reason
For your wanting me to die
You're far too keen on where and how
But not so hot on why
Alright I'll die!
Just watch me die!
See how, see how I die!
Oh, just watch me die!

Then I was inspired
Now I'm sad and tired
After all I've tried for three years
Seems like ninety
Why then am I scared
To finish what I started
What you started
I didn't start it
God thy will is hard
But you hold every card
I will drink your cup of poison
Nail me to your cross and break me
Bleed me, beat me
Kill me, take me now
Before I change my mind

środa, 18 sierpnia 2010

bobki 2

/me sie na chwile pojawia
wrzuca filmik z kolejnym Doctorem
i idzie dalej




/me sie na chwile wraca
jeszcze raz Muse
dlaczego wczesniej o nich nie slyszalem
moze to ze nie ogladam TV ani radia nie słucham ma jakies znaczenie :D
wspaniałe
zwłaszcza mina z jaka myjacy samochod na początku oglada domy na ulicy
i kilka innych min
i smiać sie chce i płakać wraz z tych na filmie i z nimi
super



She had something to confess to
But you don't have the time so
Look the other way
You will wait until it's over
To reveal what you'd never shown her
Too little much too late

Too long trying to resist it
You've just gone and missed it
It's escaped your world

Can you see that I am needing
Begging for so much more
Than you could ever give
And I don't want you to adore me
Don't want you to ignore me
When it pleases you
And I'll do it on my own

I have played in every toilet
But you still want to spoil it
To prove I've made a big mistake
Too long trying to resist it
You've just gone and missed it
It's escaped your world

Can you see that I am needing
Begging for so much more
Than you could ever give
And I don't want you to adore me
Don't want you to ignore me
When it pleases you
And I'll do it on my own
I'll do it on my own


za jakis czas postaram sie
by moj wkład w post był większy
pozdrawiam
:)

sobota, 14 sierpnia 2010

od kilku dni

slucham Muse
naprawdę podobają mi się
az jestem zdziwiony



Link it to the world
Link it to yourself
Stretch it like a birth squeeze
The love for what you hide
The bitterness inside
Is growing like the new born
When you've seen, seen
Too much, too young, young
Soulless is everywhere

Hopeless time to roam
The distance to your home
Fades away to nowhere
How much are you worth
You can't come down to earth
You're swelling up, you're unstoppable

'cause you've seen, seen
Too much, too young, young
Soulless is everywhere

Destroy the spineless
Show me it's real
Wasting our last chance
To come away
Just break the silence
'cause I'm drifting away
Away from you

Link it to the world
Link it to yourself
Stretch it like it's a birth squeeze
And the love for what you hide
And the bitterness inside
Is growing like the new born

When you've seen, seen
Too much, too young, young
Soulless is everywhere

Destroy the spineless
Show me it's real
Wasting their last chance
To come away
Just break the silence
'cause I'm drifting away
Away from you

sobota, 7 sierpnia 2010

Harold i wierszyki nie moje

Najpierw specjalnie dla glonika film z Harold Loydem, podzielony na trzy części. Linki bo 'wcielanie' jest zablokowane. Jeśli znasz skecze, to zwróć uwagę, że to raczej jego skopiowano. Ten film pokazuje jak często.

Kupa bezpretensjonalnego śmiechu.
Get out and get under 1
Get out and get under 2
Get out and get under 3

I widać, że po zbyt wielu scenach kaskaderskich ma już protezę na prawej dłoni.

Długo się zastanawiałem, czy jest to właściwe. Wklejanie wierszyków swojego Taty. W końcu może by nie chciał :D.
Temat wiodący - kwiaciarka. U Harolda też na pewno w jakimś filmie był. Od tego właśnie zacząłem przeszukiwanie you tube, ale na szybko nie potrafiłem znaleźć. Częściej chyba kwiaciarka była młoda i ładna. I kupowanie od niej kwiatów dla innej kobiety było taką perwersją emocjonalną.


1.

Co rano – wiosną, latem
Kwiaciarka na ulicy
Zachwala mi swe kwiaty
„Czy pan sobie nie życzy?”

Ja obojętnie mimo
Przechodzę wolnym krokiem.
Więc smutnie usta zżyma
Kwiaciarka czarnooka…

Ja będę smutny za to
Gdy wrócę – sam – do domu,
Jak głupio, że jej kwiatów
Kupować nie mam komu!

2.

Staruszka niesie bukiet
Czerwonych tulipanów.
„Proszę niech pan je kupi
Przyniosą szczęście panu”

Ty się uśmiechasz lekko.
Miła, ja wiem dlaczego.
Cieniste twe powieki
Łzy cichej nie ustrzegą.

To pierwsze moje kwiaty
Jak pierwsza moja miłość.
Będziesz pamiętać za to?
Za to, że serce biło.

Taki ten wieczór piękny:
Iść by tak, iść bez końca.
Aż w piersiach coś tam pęknie,
Potokiem runie rwącym…

Że to już czas, już pora –
Ostatni uścisk ręki.
Zniknęła wśród wieczoru
Zieloność twej sukienki.


Na rozluźnienie
:
Chodzę po świecie jak pijany
To tu, to tam się potknę –
Jednego ściskam: „Mój cacany!”
Drugiego w tyłek kopnę.

Burzę, przewracam, szyby tłukę
I któż mnie uspokoi?
Kto uspokoi takie głupie,
Pijane serce moje?

rok 1955

w sumie nie wiem po co Ojca wierszyki wklejam, ale ostatnio szperałem po pamiątkach i tak jakoś wyszło.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Dygresje

Z internetem życie trudne. Szuka sie jednego a znajduje sie powiązania. I te powiązania nas wciągają. I mija dużo czasu zanim zorientujemy się, że wyszliśmy na chwilę tylko po to by kupić mleko.
I ąe ktoś nas z czasu rozlicza :D.










internet jest zgrozą dla tych co pozwalają myślom wędrować

:D

sobota, 31 lipca 2010

Kto nauczył Cię tak...

Powoli dojrzewam do myśli, że pora już stąd iść (mam na myśli blog i sl :D). Powoli. Jeszcze miesiąc, dwa, trzy a może rok? Ale można już się rozglądać za walizkami :) Póki co

wtorek, 27 lipca 2010

przed zasnieciem

jak to było? -mów do mnie jeszcze
bo słowo na oddechu twój zapach do mnie niesie
bo w drugiej warstwie dźwięku, tę-tętni serce twoje
co je tętniczka w krtani na głoski nałożyła

leciutko otworzę zmysły
tak byś się nie kapnęła
że także nosem słucham

tak, słowo ma znaczenie
lecz choćby to kłamało
jest jeszcze i ten zapach
i rytm tętniczki w krtani
co z lekka moduluje
a, u i e
(‘i’ powyżej to łącznik)

zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
intensywność spala i rodzi zblazowanie
więc, mów do mnie jeszcze
bo co wypełni te świerzbiące pęknięcia w oczach?
gwiazdy, gwiazdy, gwiazdy, gwiazdy?
są daleko
a to oznacza,
że tak naprawdę,
albo już ich nie ma
albo są zmęczone świeceniem i błyszczą od niechcenia
a tych, co się właśnie rodzą – nie widzimy
i jak tu być trendy?
:)
(troszkę oszukuję, licząc że zdziwiona
dość gwałtownym zwrotem
nie zauważysz)
to taki taniec z obrotami
zauważysz – skucha i po palcach stąpanie
wstydzisz się ty :)

poniedziałek, 26 lipca 2010

środa, 19 maja 2010

chwila

dawno nie zaglądałem
dawno minęły kolejne urodziny
/me bezwstydnie na własna cześć:
hip hip hurrra
:)

strasznie ograne obrazy poniżej
więc może aż wstyd
ale co tam

nim kropla lot swój skończy
nim ziarno znów się wtuli
w bezładną masę piasku
jest chwila

nie znam chwil
przeniosłem wzrok
tam i tu z powrotem
ponoć tyle się wydarzyło…

pogardą i powagą
zastraszyć próbowałem
kupczącego skończonością
by nieskończoność sprzedał

chyba jej naprawdę nie miał
choć pewny być nie mogę

płaszcz
płaszcz szczelny
płaszcz z wnętrzności
z galarety co oczy wypełnia
z włosów i oddechu

spływają bezradne krople
zsuwa się po nim piasek
ziarno za ziarnem
kropla po kropli

zwycięstwo

a ty chcesz w każdej kropli świat zawrzeć
wraz z całym jego czasem
pochylasz się
i już nie są wzgardzone

w każdej kropli nowy świat
od kwilenia
po bezładne ramię
i dłoń co się otworzy
i wypuści

każda kropla zamknięta
i każda równie szczera

tak różnie to widzimy…
ten sam świat
więc pozdrawiam
serdecznie

sobota, 17 kwietnia 2010

Nawet jeśli światła nie ma

Nawet jeśli światła nie ma
a serce to kłamstwo
to i tak
mamy prawo je wybrać
i światło i serce


jakoś pasuje mi wiersz
Stephen’a Crane’a
kiedy myślę o wyborach czlowieka
i ich sensie
:


"Co szumi morze muszelko?
Co szumi morze?
Brat nasz długo nie odzywał się do nas,
Tajemnice zawierzał statkom,
Głupim statkom, niezdarnym statkom."

"Morze rozkazuje wam płakać, o sosny,
Każe śpiewać cicho przy świetle księżyca.
Śle opowieść o zgubnej krainie,
Gdzie łzy kobiet
Spływają odwiecznym deszczem,
A mężczyźni w szatach jak popiół
-Mężczyźni w szatach jak popiół-
Intonują nieznany ból."

"Co szumi morze muszelko?
Co szumi morze?
Brat nasz długo nie odzywał się do nas,
Tajemnice zawierzał statkom,
Kruchym statkom, niemądrym statkom."

"Morze rozkazuje wam uczyć, o sosny,
Śpiewać cicho przy świetle księżyca.
Uczcie, że cierpliwość jest złotem,
Głoście ewangelię rąk miłosiernych,
Głoście braterstwo serdeczne.
Morze rozkazuje wam uczyć, o sosny."

"A jaka będzie nagroda, muszelko?
Co szumi morze?
Brat nasz długo nie odzywał się do nas,
Tajemnice zawierzał statkom
Kruchym statkom, niemądrym statkom."

"Ani słowa nie wyszumiało morze,
Ani słowa nie Wyszumiało, o sosny,
Brat wasz długo nie odezwie się do was,
Tajemnice zawierzy statkom,
Kruche sosny, niemądre sosny."

Stephen Crane
tłum. Andrzej Szuba

czasmi nawet nadzieja potrafi nas zmeczyc
ale czy mamy jakis wybor
w ktorym jednoczesnie moglibysmy wyrzec sie nadzieji
i nie umrzec?
przy czym oczywiscie nie mowie o ustaniu akcji serca, oddechu iczynnosci elektrycznej mózgu
tylko o smierci

sobota, 10 kwietnia 2010

obyście mogli

dalej trzymac się za ręce
przed niewiadomym raźniej

(zdjecie znalezione w sieci)

niedziela, 28 marca 2010

wybieranie ropy z oczu

A jednak wiosna.
Wiosenne deszcze spłuczą to co zbutwiałe i spróchniałe.
Wiosenne słońce zamknie odkryte naczynia.
Wiosenne zapachy znieczulą na tyle skutecznie, że się temu poddamy.
Miejmy nadzieje, że po takiej terapii coś jeszcze z nas zostanie :D.



Strach wpuścić w siebie ten powiew.
Może na początek spróbujmy powieki po zimie rozkleić.
Jakoś po tej zimie wciąż zapyziały jestem.



Posłuchajmy co inni sobie myślą o wiośnie.
Wszechświat nic o tym nie wie, że u nas wiosna. Wibruje sobie na falach elektromagnetycznych.


A temu o co chodzi? Niezły gość :D. Ale jesli chodzi o skale to Violetta Villas może się przy nim schować :D. Nie chce mi sie edytowac rozmiarów okienka. Ale obraz tu raczej malo ciekawy.

niedziela, 14 marca 2010

7 Doctor

...tez był fajny





serial rozwijal się w stronę coraz bardziej mroczną
w głownej roli komik



na uspokojenie



tak porównując część wyśpiewaną po polsku z tą po rosyjsku
narzuca mi się, że język mamy jednak bardzo ładny, odpowiednio zbalansowany dźwiękowo (ani za miękko-dziecinny ani za twardy), w którym brzmienie wyrazów jakoś współgra z ich znaczeniem i o dużych możliwościach ekspresji

może rzeczywiście trochę za dużo szść

środa, 10 marca 2010

Dzień mężczyzn

Dzień mężczyzny

Post tylko dla panów.
Panie niech nie czytają.
A jeśli już to na własną odpowiedzialność. Żeby potem nie było.
Niby żart, ale jak to jest z takimi żartami wiecie.

Nie ukrywajmy tego, jesteśmy wspaniali.
Dlaczego?
No bo jesteśmy. To my przekraczamy biologię i porządek naturalny.
Odrywamy się od przyziemności, czasami możemy nawet nauczyć kobiety jak to robić.
Jeżeli jesteśmy w dobrym nastroju.
Kobieta po ostatni dzień świata jest niewolnicą biologii.
Miesiączki, opiekowanie się potomstwem – te sprawy. Syndromy przed, po i w trakcie. Natura z nią wyrabia co chce. Stąd ten kobiecy mętlik w głowie. Jeszcze wczoraj była zaprogramowana na jedno, dziś na drugie – świadomość nie ma jak nadążyć.
Wczoraj chciała zwiedzić cały świat, dziś rozmyśliła się i chce mieć ładnie uśmiechającego się i machającego rączkami bobasa. Normalna? – Biologiczna. Prawie zwierzęca.
Czy taki twór natury, byłby w stanie odkryć koło? Nie.
A my?
No cóż. Odkrywamy, budujemy, wymyślamy, ach czego to nie robimy.
Jesteśmy niebem i powietrzem.
Kobieta jest ziemią, to fajne, ale jakoś tak przestrzennie zamknięte.
Nawet jeśli w dość efektywnie wykorzystującej przestrzeń bryle.
Bez nas kolejne dzieci mogły by wprawdzie powstawać w drodze jakiegoś tam dzieworództwa. Ale powstawały by tylko po to by powstawać i się dalej namnażać.
Jesteśmy wspaniali.
Hip hip hurrrrrrrrrrrrrra!

wtorek, 9 marca 2010

Czytelnia (Stephen Crane)

No to małpując Mad, zamieszczam wierszyki do przeczytania.
Stephen Crane, niewiele tego napisał
ale, przypadkowo zgarnąłem kiedyś tomik jego wierszy
i jakoś ze mną został
(zapewne ku zdziwieniu wlasciciela) :P
no to się bójcie, bo pewnie potrafiliście już dostrzec, że
mogę długo o jednym nawijać
proste, trochę wiersze, trochę aforyzmy :D
tematyka zróżnicowana


1.

Jesli będziesz szukał wśród ludzi przyjaźni,
Pamiętaj: Zachwalają swój towar.
Jeśli będziesz pytał ludzi o niebo,
Pamiętaj: Zachwalają swój towar.
Jeśli będziesz szukał wśród ludzi wsparcia,
Pamiętaj: Zachwalają swój towar.
Jeśli będziesz ludzi przeklinał,
Pamiętaj: zachwalają swój towar.
Zachwalają swój towar,
Zachwalają swój towar.
Jeśli będziesz szukał wśród ludzi opieki,
Pamiętaj: trzeba ludziom pomagać albo przeszkadzać -
Gdy zachwalają swój towar.



2


Rozwiążcie tę zagadkę:
Godziny ulatują jak srogie jastrzębie,
Ranni w swym własnym domu konają niechętnie,
Wysoka fala słyszy krzyk tonącej ręki,
Kłamliwa wzgarda rani najboleśniej,
Wszystko to jakoś wiąże się tajemnie;
Rozwiążcie tę zagadkę.


3.


Co jeden dolar robi z sercem?
Uśmiech ciepłego, czerwonego światła
Od kominka rozkwita różą na białym stoliku,
Chłodne aksamitne cieni
Układają się na drzwiach delikatnie.

Milion dolarów?
To klęska lokajów
I ziewające symbole Persji,
Co powstają przeciwko dębinie, Francji i szabli,
To wrzask oburzenia niegdysiejszej piękności
Stręczonej przez kupców-rajfurów
Przed winem i paplaniną.
Głupi, bogaci wieśniacy depczą dywany ludzi,
Martwych ludzi, którzy wplatali marzenia o aromatach i świetle
W tkaninę własnego życia;
Dywanik z przyzwoitego niedźwiedzia
Pod stopami tajemniczego niewolnika
Lubiącego rozprawiać o błyskotkach,
Niepomnego miejsca, pospólstwa, pracy i państwa,
Gryzącego i chrupiącego kapelusze,
Piszczące jak szczury kapelusze,
Kapelusze.


4.


I
Boże -samochwało,
Który buńczucznie
Przewalasz się przez niebo,
Nie boję się ciebie.
Nie, chociaż z wysokości
Miotasz swą włócznią w moje serce,
Nie boję się ciebie.
Nawet jeśli cios
Jest błyskawicą powalającą drzewo,
Nie boję się ciebie, nadęty bufonie.

II
Jeśli zajrzysz do mego
Nieustraszonego serca,
Zobaczysz, dlaczego się ciebie nie boję
I dlaczego tak być powinno,
Więc nie strasz mnie swymi krwawymi włóczniami,
Jeśli nie chcesz narazić swoich dostojnych uszu na moje przekleństwa.

III
A przecież jest ktoś, kogo się boję;
Boję się ujrzeć smutek w jego twarzy.
Jeśli przypadkiem nie jest on twoim bogiem,
Pluń na niego-
Nie popełnisz bluźnierstwa.
Lecz ja-
Ja wolałbym umrzeć,
Niż ujrzeć łzy w tych oczach mojej duszy.




pewnie powinienem już skończyć
ale mam mocną wątrobę
więc może jeszcze:



Żył sobie człowiek
Bardzo był mądry.
W każdym napoju
Wyczuwał gorycz.
Cokolwiek ruszył,
Znajdował żądło.
Na koniec krzyknął:
"Nic nie istnieje!
Życie,
Ból,
Radość-
Wszystko jest względne.
Do diabła z względnością!"


przełożył
Andrzej Szuba

bol glowy i ziewanie

poniedziałek, 8 marca 2010

no sam nie wiem

po co jeszcze jedno swieto, o ktorym mozna zapomniec i wzbudzic gniew
bezpieczniej liczbe swiat ograniczyc do minimum
tak to widze :D
ale skoro Panie wyraznie chca tego swieta
pewnie powinnismy dla swietego spokoju ustapic...
wiec dla Pań spiewa Pani

niedziela, 7 marca 2010

alleluja

no w końcu znalazłem porządne wykonania Stachury
nawet płytę z tymi wykonaniami kiedyś miałem
bo śpiewający aktor był moim sąsiadem przez jakiś czas
w dniu świra gra mały ale jakże uroczy epizod faceta z harmonią grającego pod oknem
i sprezentował z dedykacją, z przynajmniej dwoma błędami ortograficznymi
czym jak łatwo się domyślić zwiększył moją do niego sympatię
potem czasami w sieci szukałem, ale że mam dosyć kiepską pamięć do nazwisk
a płytę gdzieś wsadziłem, zgubiłem, pożyczyłem
zawsze trafiałem na jakieś smędzenie przy gitarze
w którym każda piosenka brzmi tak samo
niezależnie czy opowiada o wyciecze w góry, motylkach czy o trzeciej wojnie światowej
takie brzdęk brzdęk brzdęk i głos doświadczonego w smedzeniu włóczykija - dramat


więc choć nie ma to ani związku z moim nastrojem ani z niczym innym
zamieszczam







środa, 3 marca 2010

Jak realna jest nierealność? Rzeczą zmysłów jest kłamać.

i kilka innych wątków, które może rozwinę

Chodzę sobie po blogach

Czego się na blogach nie można dowiedzieć :).
Wynika z nich, że największymi miłośniczkami prawdy są kobiety. Ciągle niepokoją je kłamstwa i manipulacje będące dziełem facetów. Wiadomo, kobiety nawet jak się malują, pudrują i operują – to tylko po to, by sprostać prawdzie najwyższej – prawdzie jaka powinna być, obronić przed prawdą pośledniejszą, czyli tą która jest :D .
Ale sl rzeczywiście skłania do przemyśleń.

Chodzi za mną od pewnego czasu sformułowanie – kłamstwo jedynym sposobem dotarcia do prawdy. Czy w takiej myśli coś jest, czy może jest to zwykła zabawa językiem i robienie użytku z nieostrości pojęć?
Zdradzę tajemnicę – nie jestem fanem relatywizmu i myśl taka, jest dla mnie ideologicznie podejrzana :D Cóż, jednak się narzuca.

Światy urojone, jak sl, czynią pełny użytek ze zdolności umysłu i zmysłów dopowiadania treści. W sumie, -do robienia sobie wała z naszej świadomości, do kłamania. Dlatego, niektórym całkiem nieźle udaje się zanurkować. Ekran rzuca A, a nasze udręczone łebska dorzucają całą resztę, przez B i C aż do Z.
Czy to źle?

Raczej dobrze, w rl zmysły robią to samo, np. dorysowują kontury tam gdzie ich nie ma, tam gdzie ktoś nabazgrał kontur -widzą psa. Bez tych kłamstw nasz umysł nie dał by sobie rady. Te kłamstwa są mu niezbędne do myślenia. Abstrakcja, jest w pewnym sensie kłamstwem (w pewnym sensie – więc jednak zabawa słowami?) ale bez niej, nie bardzo jest jak myśleć i odkrywać rzeczywistość (slogan).

Dygresja - w szkole miałem taką nauczycielkę, co pstrzyła mi wypracowania czerwonymi podkreśleniami z komentarzem – slogan. Więc, czynię to sam zawczasu.

Zdolność nurkowania jest raczej objawem poprawnego funkcjonowania umysłu, jej tracenie powinno niepokoić. SL nie jest dla wszystkich. Nie wszystkie umysły chętnie dopowiadają, pozostawiając dziury w percepcji. Zdaje mi się, że prawidłowa percepcja to właśnie ta z licznymi dopowiedzeniami, zawierająca tyleż z zewnętrz co ze środka, jeśli chwytacie o czym piszę.

Z czasem wszystkie umysły się starzeją i przestają poprawnie funkcjonować. Niektórzy mają już tak od młodości. Takie umysły np. odrzucają wszelką beletrystykę (z jej najbardziej obrazoburczymi formami jak sf) by oddawać się jedynie rozwijającej literaturze faktograficznej, czyli np. historii odtykania zlewu za pomocą tego zasysająco tłoczącego urządzenia, które niestety zapomniałem jak się nazywa (drewniana ((zwykle)) rączka, ssawka na końcu).
Tymczasem, by poddać świat jakiejkolwiek obserwacji, musimy go umieścić w jakimś układzie odniesienia. Ten układ nie morze mieć zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością, no bo jak? Nie ma go w rzeczywistości, musi być wymyślony. Chcemy dokonywać myślowych operacji na świecie – musimy wymyślić jakieś odniesienie – zapewne całkowicie bzdurne. Przyjąć na chwilę kłamstwo.
Licznych problemów obliczeniowych nie da się rozwiązać jeśli nie wprowadzimy liczb urojonych itd. itp.

Podsumowując – sądzę, że zdolność udanego nurkowania jest cechą pożądaną. To tyle na temat wariactwa czy normalności korzystania z sl.

trochę nadużywam tutaj języka
kłamstwo oznacza celowe wprowadzanie w błąd
ale jakoś tak mi pasowało
Niby to tyle, ale cdn. ...
moze...

co za pogoda
jestem chodzacym trupem, ktory chcialby polezec...

wtorek, 2 marca 2010

dygresja

skoro wczoraj przypomniałem sobie The Pogues, to natrafiłem na cos takiego
Shane MacGowan, trochę odkarmiony, chyba ciągle bez zębów



nie, sprawdzilem, ponoc od roku juz ma

za świat ;)

aj, naprułbym się

jedna z wielkich piosenek



niewymuszona elegancja picia :)



i pomieszał





co jest do pomieszania
własne serce polewane wódką tak dobrze smakuje
niby piecze
niby gorzkie
a smak uzależnia
i jakoś wypełnia

niedziela, 14 lutego 2010

tak czytam

co wczesniej napisalem
i mysle ze cos nie dobrze z moim ukladem nerwowym
pewnie brak witamin czy cus :)
lece po jakas multiwitamine
za tydzien i tak biore urlop
odetchne

mało delikatnie

walentynkowo ;)

nie mam na to czasu, nie mam na to siły
pasami spinam duszę, którą wiatry chcą po kontach roznieść
sam nie wiem ile w niej marzenia ile prawdziwej substancji
chyba nie wiem, w tej chwili nie wiem
o ulatujące mniejsze fragmenty już nie dbam
nigdy nie dbałem
zaciskam mocno pasy i czuję żelazo
to wargę przegryzłem nieświadomie

patrzę na ziemie ze smutkiem
kiedyś przyszła by z niej pomoc
ecz dawno przeciąłem łączące z nią korzenie
by wzlecieć
teraz jest tylko wspomnieniem
wspomnieniem na czymś stania
nawet spadającą łzą jej nie dosięgnę
bo płaczu zapomniałem
zbyt świadomie wszystko czyniłem
bym prawo miał teraz płakać
mam nadzieje, że chociaż na mnie nie pomstuje
wziąłem tylko co moje
dumę i pychę, wyzwanie

czemuś zawierzyłem
coś było takie realne
przypomnij co
bo w tym wirze tak szybko się zapomina…
warczę
już się poprawiam - nie warczę, jestem człowiekiem
trzeba werbalizować,
ślinę otrzeć

twój dotyk to tęsknota
jak zapach i dźwięk burzy
grzeje chłodzi i piecze
pomieścić już nie potrafię...
może łatwiej byłoby kark ci złamać
i w gardło zęby wbić
w tym wirze tak łatwo się zapomina
czym się jest
warczę

google sie nie nadaje do szukania muzyki
co mozna wpisac
tamta tamta, bum cyk cyk
czy jak :)
z braku laku powtorze sie

sobota, 13 lutego 2010

oki

długo się zastanawiałem czy Wam to robić
jeszcze raz coś pisać na temat Doctora
dobry smak i wstrzemięźliwość stoczyły zawziętą walkę z whovianem (whovianinem?) we mnie
i co pozostało na powierzchni kiedy kurz opadł...


refren: "Not every planet's the same, a new companion to gain, you try to conquer in vain, that's why the Doctor my name.
Some people call me insane, it's all a part or the game, cause loneliness is my pain. That's why the Doctors' my name. "

no tak,
bez komentarza
ale naprawdę cieszę się z nadchodzącego sezonu Doctora Who. Russel T Davies w końcu odszedł psuć inne seriale. Ciężko otwarcie mi go krytykować. W końcu dzięki niemu Doctor Who powrócił na ekrany. Ale jako scenarzysta był denny.
Oki, w Doctorze zawsze bardziej chodziło o osobę i klimat niż o samą przygodę. Te często bywały niedopracowane. Dlatego nie tak łatwo całkowicie zepsuć program. Ale Davies się starał. Wiele niedopracowanych odcinków. Te ciągłe rozwiązania typu 'deux ex machina' kiedy zabrakło wyobraźni. Wszyscy przez cały odcinek biegają, by sprawy znalazły cudowne rozwiązanie zupełnie niezwiązane, z całą tą krzątaniną. NIE lubię, gdy z punktu widzenia rozwiązania cały odcinek był po nic. Gdy na wstępie wystarczyło zarysować problem - 5 min, potem przez 40 minut można było sobie grać w oczko, by w ostatnich 5 minutach wszystko rozwiązał jakiś cud. To kpina z pisania scenariuszy.
No i właśnie te cuda... To niestety pokłosie chudych lat, gdy Doctora nie było na ekranach, narastającej nostalgii i wreszcie powrót Doctora już jako prawie Boga. Źle jak twórcy Doctora zbyt obojętni i profesjonalni, źle kiedy są sami zbyt gorącymi fanami. Wtedy właśnie mamy do czynienia z takimi kwiatkami.
Doctor, kiedyś mający w sobie coś z Sherlocka nagle stał się cudotwórcą. Brrry
Odnośnie powyższego. Jedną z większych porażek było to coś:

ref: 'Doctor In Distress - let's all answer his SOS
Doctor In Distress - bring him back now we won't take less" :)
miał być protest song kiedy po raz pierwszy rozważano zakończenie serialu
tak, że Doctor miał już wstydliwe momenty - przeżyje i scenariuszowe niechlujstwo pana Russela.
Innym grzechem RTD było przemycanie swojego światopoglądu do serialu. Na szczęście docelowa widownia: dzieci - wykluczyła zbyt śmiałe działania w tej dziedzinie. Tak, że whovianie zostali uratowani przez dzieci. :D
podsumujmy to co zrobil RTD:

"I'm going to burn out your brain"


Jak napisałem - tu chodzi głównie o samą postać Doctora. Więc kiepskie odcinki zostaną wybaczone.
Doctor dalej pozostanie jednym z fajniejszych gości w całym kosmosie.
Odchodzi David Tennant. Nie był najgorszym Doctorem. No dobrze, był całkiem dobry.


Zwiększył ilość whovianek...

Ładnie się przedstawiał

Ale Toma Bakera nie był wstanie zdetronizować.
Prosżę popatrzeć.



tej twarzy nie da sie pobić
no chyba moge powiedziec CBDO w tym miejscu...
on był nieziemski
nawet glos miał nieziemski
proszę mnie zle nie zrozumiec w tym miejscu :D :D



Doctor był postacią, która powstać musiała
wszechświat nie wyobrażał sobie bycia bez Doctora
:D

kult fikcyjnej jednostki? :D :D
z drugiej strony kult jednostki zawsze jest kultem jednostki fikcyjnej


to tyle
biorę się za pracę, której trochę mam...

wtorek, 26 stycznia 2010

Zdjecia z TARDISa

W Doctorze Who szykują się zmiany, na lepsze jak sądzę.
Ostatnie odcinki były wielkim rozczarowaniem.


No to jazda
przez Kosmos i Czas
:)






Pokój z motylami do odpoczynku.


Główna sterownia.




Biblioteka. Zebrane na półkach najlepsze atrapy.



Sterownia zapasowa.



Komuś jest przykro, że nie został nowym Doctorem.