sobota, 13 lutego 2010

oki

długo się zastanawiałem czy Wam to robić
jeszcze raz coś pisać na temat Doctora
dobry smak i wstrzemięźliwość stoczyły zawziętą walkę z whovianem (whovianinem?) we mnie
i co pozostało na powierzchni kiedy kurz opadł...


refren: "Not every planet's the same, a new companion to gain, you try to conquer in vain, that's why the Doctor my name.
Some people call me insane, it's all a part or the game, cause loneliness is my pain. That's why the Doctors' my name. "

no tak,
bez komentarza
ale naprawdę cieszę się z nadchodzącego sezonu Doctora Who. Russel T Davies w końcu odszedł psuć inne seriale. Ciężko otwarcie mi go krytykować. W końcu dzięki niemu Doctor Who powrócił na ekrany. Ale jako scenarzysta był denny.
Oki, w Doctorze zawsze bardziej chodziło o osobę i klimat niż o samą przygodę. Te często bywały niedopracowane. Dlatego nie tak łatwo całkowicie zepsuć program. Ale Davies się starał. Wiele niedopracowanych odcinków. Te ciągłe rozwiązania typu 'deux ex machina' kiedy zabrakło wyobraźni. Wszyscy przez cały odcinek biegają, by sprawy znalazły cudowne rozwiązanie zupełnie niezwiązane, z całą tą krzątaniną. NIE lubię, gdy z punktu widzenia rozwiązania cały odcinek był po nic. Gdy na wstępie wystarczyło zarysować problem - 5 min, potem przez 40 minut można było sobie grać w oczko, by w ostatnich 5 minutach wszystko rozwiązał jakiś cud. To kpina z pisania scenariuszy.
No i właśnie te cuda... To niestety pokłosie chudych lat, gdy Doctora nie było na ekranach, narastającej nostalgii i wreszcie powrót Doctora już jako prawie Boga. Źle jak twórcy Doctora zbyt obojętni i profesjonalni, źle kiedy są sami zbyt gorącymi fanami. Wtedy właśnie mamy do czynienia z takimi kwiatkami.
Doctor, kiedyś mający w sobie coś z Sherlocka nagle stał się cudotwórcą. Brrry
Odnośnie powyższego. Jedną z większych porażek było to coś:

ref: 'Doctor In Distress - let's all answer his SOS
Doctor In Distress - bring him back now we won't take less" :)
miał być protest song kiedy po raz pierwszy rozważano zakończenie serialu
tak, że Doctor miał już wstydliwe momenty - przeżyje i scenariuszowe niechlujstwo pana Russela.
Innym grzechem RTD było przemycanie swojego światopoglądu do serialu. Na szczęście docelowa widownia: dzieci - wykluczyła zbyt śmiałe działania w tej dziedzinie. Tak, że whovianie zostali uratowani przez dzieci. :D
podsumujmy to co zrobil RTD:

"I'm going to burn out your brain"


Jak napisałem - tu chodzi głównie o samą postać Doctora. Więc kiepskie odcinki zostaną wybaczone.
Doctor dalej pozostanie jednym z fajniejszych gości w całym kosmosie.
Odchodzi David Tennant. Nie był najgorszym Doctorem. No dobrze, był całkiem dobry.


Zwiększył ilość whovianek...

Ładnie się przedstawiał

Ale Toma Bakera nie był wstanie zdetronizować.
Prosżę popatrzeć.



tej twarzy nie da sie pobić
no chyba moge powiedziec CBDO w tym miejscu...
on był nieziemski
nawet glos miał nieziemski
proszę mnie zle nie zrozumiec w tym miejscu :D :D



Doctor był postacią, która powstać musiała
wszechświat nie wyobrażał sobie bycia bez Doctora
:D

kult fikcyjnej jednostki? :D :D
z drugiej strony kult jednostki zawsze jest kultem jednostki fikcyjnej


to tyle
biorę się za pracę, której trochę mam...